Click here to send us your inquires or call (852) 36130518

[ECHO �LONSKA]  [FORUM]  [SERVIS]  [�LONSK]  [RUCH AUTONOMII �L�SKA]

« IMPRESSUM

KONTAKT

post@EchoSlonska.com

5_04/2002

ECHO �LONSKA

« nazot do rubriki Publikacje


SAGRADA FAMILIA,
czyli kr�tka rzecz o ojczy�nie

OKOLICA

MIASTO

* * *
w moim �w. mie�cie er 
w samym centrum stoi 
wodna wie�a 
pod zegarem co to cieniem 
opisuje czas 
wszystkie drogi 
jak do wodnej matki 
prowadz� do wie�y 
nie wiem 
czy to zmy�lenie 
albo ba�� 
ale tutaj zacz�o si� miasto 
jakiekolwiek s� tego �r�d�a 
tu zawsze

Moje �wi�te miasto jest �wi�te. Oczywi�cie nie w znaczeniu religijnym. Oczywi�cie nie w znaczeniu wielko�ci czy chwa�y. Jest dla mnie �wi�te w p�aszczy�nie mentalnej. Jest moje. Innego nie mam. Rodzic�w te� si� ma jednych i jacykolwiek by byli, zawsze pozostan� tymi najlepszymi, �wi�tymi w znaczeniu nieodwo�alnym, nieodwracalnym, nienaruszalnym, nietykalnym itp. 

Kiedy� uwa�a�em moje miasto za niegodne uwagi. Brudne, zapyzia�e, obskurne, chore itp. Nawet nie d�wiga�em g�owy do g�ry, aby ze wstydu nie rumieni� si�. Mo�na rzec wi�cej. Nie istnia�o w �wiadomo�ci mojej i moich znajomych. Nie istnia�o w �wiadomo�ci rzeczywisto�ci szkolnej, ani nawet w �wiadomo�ci w�odarzy miasta, o wi�kszo�ci mieszka�c�w nie wspominaj�c. Ka�dy z mieszka�c�w �y� w dzielnicy miasta umownie zwanego Rud� �l�sk�. Ruda �l�ska by�a tworem administracyjnym. I trzeba doda� - komunistycznym tworem administracyjnym. A przecie� nie tylko Ruda �l�ska powsta�a na podstawie uchwa�y administracyjnej. (Nie szukaj�c daleko, takie Zabrze ma dok�adnie ten sam rodow�d, t� sam� specyfik� topograficzn�. Ma�o tego, Zabrze bierze swoje korzenie z obecnie swej najstarszej dzielnicy Biskupic. Pikanterii dodaje tu fakt, �e Biskupice historycznie s� bardziej zwi�zane z Rud�, ani�eli z ma�� wiosk�, zwan� Zabrzegiem.) By� mo�e ten grzech pocz�cia zawa�y�, i� mentalnie prawie ka�dy �y� w Wirku, Koch�owicach, czy Goduli. Nawet mieszka�cy dzielnicy Ruda mieszkali w Rudzie, a reszta miasta by�a dla nich poj�ciem typowo abstrakcyjnym. 

Ka�dy owoc musi jednak dojrze�. Te� dojrzewa�em. Ale prze�omowa okaza�a si� wystawa zorganizowana w miejskiej ksi��nicy – „Ruda �l�ska na starej poczt�wce”. Dopiero po tej wystawie wyszed�em na ulice z podniesion� g�ow� (dos�ownie). Prawie wszystko co widzia�em na poczt�wkach z prze�omu wieku, istnia�o nadal. Nawet przystanki tramwajowe by�y w tych samych miejscach (co ciekawe elektryczny tramwaj je�dzi� ulicami mego miasta dwa lata wcze�niej ni� w Krakowie i dziesi�� lat wcze�niej ani�eli w Warszawie). By�em jak otumaniony. Wierc�ce pytanie „Jak mog�em tego nie widzie�!?” obija�o mi si� w g�owie, rysuj�c powoli pierwsze podpowiedzi. Nieodkryta ojczyzna, niczym biblijne Ur, wraca�a do mnie z przesz�o�ci. Klepsydra zdejmowa�a z moich oczu ziarnko po ziarnku. Pustynia ukrywaj�ca do tej pory swoje tajemnice, pod trzeba to przyzna�, niecierpliwym ruchem niewprawnego archeologa, zacz�a ukazywa� swe bogactwa.

HISTORIA

* * *
w moim �w. mie�cie er
po raz kolejny
historia zosta�a wdeptana w chodniki
i wtarta w elewacje kamienic
po�amano jej �ebra
i powykr�cano palce
czubkiem buta wskazano jej miejsce
za brudn� szyb� nieczynnej cechowni
ale ona znowu powoli wy�azi
troch� og�upia�a
troch� nie�mia�a
i jak na sw�j wiek
nad wyraz uparta
ona du�o wie
o du�o za du�o
i to chyba jest
jej najwi�kszy problem 

Nieszcz�ciem mego pokolenia by�a szko�a, kt�ra w spos�b jednoznaczny i definitywnie sko�czony t�umaczy�a otaczaj�c� rzeczywisto��. Przekl�te pytanie, sp�dzaj�ce spokojny sen z oczu ka�dego ucznia „Co poeta chcia� powiedzie� w swoim wierszu?” posiada�o tylko jedn� niezachwian� odpowied�. Innej nie mog�o by�. Wieszcz (czyli nauczyciel) wieszczy�, a zgromadzona gawied� szkolna z podwini�tymi uszami s�ucha�a. Jedno pytanie – jedna odpowied�. I wydawa�o si� wtedy, �e wszystkie odpowiedzi s� ju� znane. - Pr�dko�� �wiat�a w pr�ni jest najwi�ksza i nieprzekraczalna. Pierwszego maja jest �wi�tem klasy pracuj�cej na cze�� masakry manifestacji robotnik�w w USA. Zabrze jest najbardziej polskie z polskich miast. A religia to opium dla mas. – Ale tylko tak si� wydawa�o. 

Najgorsza by�a nauka historii. Po pierwsze nudna. Po drugie i trzecie to samo. Wszystko oczywiste. Bez cienia w�tpliwo�ci. Puzzle ca�kowicie pouk�adane, cho� cokolwiek abstrakcyjne. A przecie� historia to jedna z najbardziej fascynuj�cych dziedzin dla m�odych umys��w. Tak pasjonuj�ca jak powie�� detektywistyczna. Bo powiedzmy sobie szczerze, nawetzdawa�o by si� takie oczywisto�ci, jak to, kim by� Mieszko I i jaka by�a pierwsza stolica Polski, to pytania ci�gle otwarte. Po pierwsze nie ma stuprocentowej pewno�ci, �e spolonizowana forma „Mieszko” by�o faktycznym imieniem za�o�yciela przezacnej dynastii Piast�w i czy po przyj�ciu chrztu przybra� imi� Dagobert. I sk�d pochodzi�? Mo�e z plemienia Polan, a mo�e ze Skandynawii?I gdzie by�a pierwsza stolica? Najprawdopodobniej w Gnie�nie. Ale mo�e w Poznaniu? Czy te� we Wroc�awiu? A mo�e nie by�o stolicy w dzisiejszym rozumieniu znaczenia tego s�owa? I co znaczy, �e z��czy� ziemie polskie? Itd.

Dlatego te� nieustaj�cy sp�r o pochodzenie nazwy „�l�sk”, czy te� pytania z zakresu historii miasta s� tematami na tyle pasjonuj�cymi, �e mog� poch�on�� niejedn� niespokojn� g�ow�, a wynik takich docieka� wci�� pozostaje otwarty. 

Historia �l�ska, raz szarpana przez historiograf�w niemieckich, raz przez polskich, tak na dobr� spraw�, prawdopodobnie nigdy nie ods�oni swych s�odkich tajemnic. 

Pami�taj�c oczywi�cie, �e nigdy nie ma nigdy, nale�y pr�bowa�. 

I najlepiej, gdyby robili to historycy.

RUDA �L�SKA

* * *
w moim �w. mie�cie er 
na rynku 
graj� kuranty �wi�tyni 
oraz emeryci w skata 
w li�ciastych namiotach 
gdzie� pod chmurami 
ptaki �wicz� ch�ry 
a dzieci rodzic�w 
topi�c w fontannie 
perlisty �miech 
na rynku 
czerwony tramwaj 
jest ci�gle ten sam 
i zdziwiony motorniczy 
jest ci�gle ten sam 
wszystko jest takie same 
jedynie deszcz za ka�dym razem 
p�oszy inaczej 

Przestrze�, w kt�rej �yj� - moje miasto, czyli najbli�szy teren, na kt�rym buduj� swoj� Sagrad� Famili�, jest nieustaj�c� tajemnic�. Ca�y czas ze zdziwienia przecieram oczy i z niedowierzaniem kr�c� g�ow�. Pocz�tkowe oczywisto�ci, kt�re zdawa�oby si�, s� powszechnie znane, a przez to zupe�nie nieciekawe, nagle staj� si� nieuchwytne i trudne do zdefiniowania. Proste pytania nie posiadaj� prostych odpowiedzi. Kroki pocz�tkowo pewne i niezachwiane, staj� si� chwiejne. Podstawowe kolory, zaczynaj� zmienia� odcie� i nat�enie. Ich temperatura zaczyna nagle wzrasta�, a nawet falowa�. Chcia�oby si� powiedzie� – w miar� zbli�ania si� do wielkiego pieca, jak do serca ziemi. W odnalezionym ogrodzie smak jab�ka kosztuje inaczej. Kroki staj� si� uwa�ne, a nawet pochylone. Kroki powoli zamieniaj� si� w st�panie, st�panie przechodzi w kruchy niepewny szelest. Szelest wraca niczym st�umione echo krok�w. 

Zatem kroki. 

KROK PIERWSZY - S�OWA 
Pierwsze problemy z zacnym grodem Rud� �l�sk� pojawiaj� si� ju� przy ustaleniach nazewnictwa miasta, jak i daty powstania. Najpro�ciej by�oby zacz�� ab ovo. Ale niestety nie w przypadku mojego miasta. Aby przyjrze� si� zamierzch�ym pocz�tkom, nale�y zacz�� od ko�ca.

Oficjalnie z dniem 1 stycznia 1959 roku dwie gminy na prawach powiatu - Ruda i Nowy Bytom - po��czono w jeden organizm miejski i tak powsta�a Ruda �l�ska, kt�ra sk�ada si� obecnie z dziesi�ciu dzielnic, niegdy� osobnych miejscowo�ci: Bielszowic, Bykowiny, Chebzia, Goduli, Halemby, Koch�owic, Nowego Bytomia, Orzegowa, Rudy i Wirku.Powszechnie wiadomo, �e nazwa Ruda �l�ska pojawi�a si� dopiero w omawianym roku 1959, a wcze�niej nikomu przez my�l nie przesz�o nazwa� Rud�„�l�sk�”. Ma�o tego, w �adnym ze �r�de� nie podaje si� dlaczego nowa gmina tak zosta�a nazwana. Dlaczego nie „g�rno�l�sk�”, „bytomsk�”, „katowick�”, a w�a�nie „�l�sk�”. Milczenie zastanawiaj�ce, tym bardziej, �e dokumenty z lat 1951 - 1959, kiedy to, jak si� podaje istnia�a gmina Ruda (bez�adnego przymiotnika), �wiadcz�, �e Ruda ju� by�a „�l�ska”. Na przyk�ad �wiadectwa szkolne z tego okresu sygnowane by�y piecz�tkami „Szko�a Podstawowa w Rudzie �l�skiej”. 

Okazuje si�, �e Ruda, przynajmniej od 1922 roku zawsze by�a „�l�ska” (przed tym rokiem w oficjalnych opracowaniach by�a Rud� O/S, czyli Rud� na G�rnym �l�sku lub Rud� G�rno�l�sk�). Mo�na o tym poczyta� w broszurze wydanej w 1935 roku (Ruda �l�ska w jednodni�wce), czy publikacji Mariana Gumowskiego o herbach i piecz�ciach wojew�dztwa �l�skiego z roku 1939. Stanis�aw Berezowski w roku 1937, w swoim przewodniku po wojew�dztwie �l�skim r�wnie� wspomina tylko Rud� z przymiotnikiem �l�ska. Z nowszych opracowa� o Rudzie �l�skiej sprzed 1959 roku wspominj� Jan S.Dworak, czy te� Danuta Sieradzka. 

Ekspozycje zgromadzone w Muzeum Miejskim im. M. Chroboka w Rudzie �l�skiej potwierdzaj� wy�ej wysnut� tez� - �e Ruda zawsze by�a Rud� �l�sk�.Na dokumentach �ycia codziennego, drukach, sztandarach opr�cz nazwy Ruda wymiennie pojawia si� Ruda �l�ska. Ma�o tego, niekt�re piecz�cie u�ywane przez gmin� Ruda w latach trzydziestych posiada�y napis „Ruda �l�ska” - w tym mi�dzy innymi okr�g�a piecz�� z dookolnym napisem „Zarz�d Gminy Ruda �l�ska. Powiat �wi�toch�owice”, w �rodku dopisek poziomy „Piecz�� listowa” oraz okr�g�a piecz�� z dookolnym napisem „Zarz�d Gminy Ruda �l�ska. Powiat �wi�toch�owice”, w �rodku dopisek poziomy „Biuro Opieki Spo�ecznej”. Przytoczone przyk�ady, a� nadto za�wiadczaj�, �e nazwa Ruda �l�ska nie pojawi�a si� dopiero w 1959 roku. W �wiadomo�ci nie tylko mieszka�c�w, ale tak�e urz�dnik�w, a nawet os�b z zewn�trz, istnia�a co najmniej od 1922 r., kiedy to Ruda (�l�ska) zosta�a siedzib� powiatu rudzkiego (Pierwszym starost� rudzkim zosta� pan Aleksander Troska). 

Co z tego wynika? Je�eli Ruda to ca�y czas to samo co Ruda �l�ska, to faktycznie nazwa miejscowo�ci wzi�a si� od jej obecnie najstarszej dzielnicy, a prawa miejskie nadano Rudzie (�l�skiej) na mocy ustawy Sejmu �l�skiego z dnia 10 lipca 1939 roku z dniem 1 stycznia 1940 roku (wykonanie ustawy wesz�o w �ycie dopiero po drugiej wojnie �wiatowe). Zatem w 1951 roku nie po��czono Rudy, Orzegowa i Goduli, ale do Rudy (�l�skiej) przy��czono w/w osady. I taka sama historia mia�a miejsce w 1959 roku. Powt�rz�. To nie po��czono Rud� z Nowym Bytomiem, ale Nowy Bytom przy��czono do Rudy �l�skiej – pomimo tego, �e pod wzgl�dem wielko�ci ten ostatni by� wi�kszy. Czyli (to nic, �e na drodze administracyjnej decyzji) Ruda �l�ska wch�on�a Nowy Bytom, tak jak po roku 1951 Nowy Bytom wch�on�� Chebzie, Koch�owice, Bykowin�, Wirek, Bielszowice i Halemb� ze Star� Ku�ni�. Kiedy ��czono Bud� z Pesztem powsta� Budapeszt. Kiedy ��czono Bielsko z Bia�� powsta�o Bielsko-Bia�a. Natomiast kiedy ��czono starsze Za��e z m�odszymi Katowicami, dalej istnia�y Katowice, a kiedy ��czono Zabrze z Biskupicami powsta�o Zabrze.

Zatem dzisiejsza Ruda nie u�yczy�a Rudzie �l�skiej nazwy (a swoj� drog� to do�� oryginalna koncepcja). By�a miejscowo�� zwana Rud�, b�d� Rud� �l�sk�, to pocz�tek dzisiejszej przestrzeni zwanej nadal Rud� �l�sk�. Nie ka�de miasto mo�e sobie pozwoli� na taki komfort. Moje mo�e. I jestem dumny z tego. 

KROK DRUGI – KSI�GA
Wi�kszo�� opracowa� podaje, i� Ruda �l�ska jest jedn� ze starszych miejscowo�ci na G�rnym �l�sku i powsta�a w roku 1295. Podstaw� do takiego s�du jest zapis, kt�ry znalaz� si� w tzw. Rejestrze Ujazdowskim:

„Item in Ruda sunt L mansi parvi de quibus scultetus habet VII, alii deservuint domino episcopo. Decima de omni grano. Et scultetus solvit I marcam de molendino suo.”

Tekst ten w wolnym t�umaczeniu oznacza:

„R�wnie� w Rudzie jest 50 drobnych �an�w (ok.1220 ha), z kt�rych 7 posiada so�tys, a pozosta�e nale��do biskupa. Dziesi�cina w ca�o�ci (p�acona jest) ziarnem. So�tys sp�aca r�wnie� 1 grzywn� ze swego m�yna.

“Regestr Ujazdu” jest jedn� z czterech cz�ci dokumentu znanego jako „Liber fundationis episcopatus Vratislawiensis” (Ksi�ga uposa�e� biskupstwa wroc�awskiego – wydana drukiem jako tekst �r�d�owy przez niemieckiego historyka i badacza dziej�w �l�ska Wilhema Schulte w roku 1889). Podzia� Liber fundationis na cztery cz�ci odpowiada podzia�owi diecezji wroc�awskiej na archidiakonaty (wroc�awski, g�ogowski, legnicki i opolski). Rejestr Ujazdowski jest jednak dokumentem do�� niejednoznacznym. Ostatnia cz�� Liber fundationis nie tylko nie jest nazwana rejestrem opolskim, ale nawet jako wykaz podaje wsie nie nale��ce do biskupa wroc�awskiego, a tylko wsie p�ac�ce dziesi�cin� na rzecz tego�. Ponadto w�r�d historyk�w toczy si� sp�r o dat� powstania tego dokumentu. Cz�� badaczy uwa�a, �e powsta� w 1305 roku. Niekt�rzy, �e w roku 1290, a inni s� sk�onni przesun�� t� dat� jeszcze o dziesi�� lat wcze�niej. Wi�kszo�� badaczy uwa�a r�wnie�, i� informacje zawarte w Liber fundationis mog� dotyczy� sytuacji jeszcze wcze�niejszych ni� rok 1280.

Zatem rok 1295 jest tylko dat� umown� powstania Rudy �l�skiej. Jedyne co na pewno mo�na stwierdzi�, to to, �e pod koniec XIII wieku istnia�a ju� miejscowo��, o kt�rej mowa. A czas powstania mo�na przesun�� jeszcze wcze�niej i kto wie, czy racji nie ma Jan Stefan Dworak i Antoni Ratka, kt�rzy podejrzewaj� i� Ruda �l�ska powsta�a w 1155 roku (jest to rok powstania bulli papie�a Adriana IV, kt�ra prawdopodobnie wspomniano o miejscowo�ci Ruda).

Losy miejscowo�ci przez kolejne wieki by�y podobne do wi�kszo�ci ma�ych wsi rozsianych na G�rnym �l�sku. Pocz�tkowo Ruda �l�ska wraz z s�siednimi ziemiami, a szczeg�lnie Bytomiem raz le�a�a na terenach ksi�stw piastowskich (bytomskiego i cieszy�skiego), nast�pnie Czech, W�gier, Austrii, Prus i w ko�cu w 1922 roku Polski. Jej prawdziwy rozkwit nast�pi� dopiero w XIX za spraw� bogactw ukrytych w ziemi.

KROK TRZECI – KAMIE�
Opowie�� jest nast�puj�ca. Pasterze we wsi Ruda pod Bytomiem ob�o�yli swe ognisko czarnymi kamieniami, kt�re nagle zacz�y si� pali�. Kamieni tych wcale nie wykopali, bowiem w okolicy by�y miejsca, gdzie le�a�y na powierzchni ziemi. Od tego czasu ludzie zainteresowali si� tymi „czarnymi kamieniami” i zacz�li ich poszukiwa�, poniewa� idealnie nadawa�y si� na opa�. Tak w legendzie pojawi�o si� g�rnictwo w�gla kamiennego na G�rnym �l�sku.

Dlatego te� kopalnia w�gla kamiennego „Brandenburg” - pierwsza na G�rnym �l�sku - powsta�a w roku 1751 oczywi�cie w Rudzie �l�skiej.

Fakty s� nast�puj�ce. Trzynastego sierpnia 1748 baron Franz Wolfgang von Stechow urodzony w Fahrland pod Poczdamem naby� Biskupice i Rud� (w akcie zakupu widnia� zapis, i� na zakupionych ziemiach wydobywano w�giel od niepami�tnych czas�w). W roku1851 – 20 pa�dziernika, uruchomi� on wydobycie w�gla, dzi�ki wynaj�tym przez siebie dwom pochodz�cym z Saksonii g�rnikom za sum� 200 floren�w. Wydzier�awi� im prawo do eksploatacji z�o�a za 48 talar�w rocznie. Nast�pnie dzier�aw� otrzyma�o dw�ch miejscowych ch�op�w. Niestety po katastrofie w 1755 roku – zgin�o wtedy dw�ch g�rnik�w i dw�ch ratuj�cych ich ch�op�w – zaniechano prac g�rniczych.

Zgodnie z nowym prawem g�rniczym wprowadzonym pi�tego czerwca 1769 roku syn Franza Wofganga, Karl Franz von Stechow otrzyma� nadanie pola w�glowego przez Wy�szy Urz�d G�rniczy. I tak w Rudzie �l�skiej 1 listopada 1770 roku powsta�a kopalnia w�gla kamiennego o polu ok. 20 tys. m kw. Kopalni� nazwano „Brandenburg” na cze�� ojczyzny, z kt�rej pochodzili przodkowie barona von Stechow.

Tak otozacz�� si� nowy okres miejscowo�ci. W�giel - skarb i przekle�stwo tej ziemi przez ponad dwa wieki odcisn�� swoje pi�tno na historii miasta, kt�re dzisiaj nale�y do dwudziestu pi�ciu najwi�kszych i najbardziej zurbanizowanych miast polskich. W�giel sta� si� przepustk� do przyspieszonej industrializacji, a zarazem niebywa�ego post�pu cywilizacyjnego miasta, ale i r�wnie� by� powodem nieszcz�� nie tylko historycznych, ale i ludzi tu pracuj�cych i mieszkaj�cych.

KROK CZWARTY – �WIADOMO��
Ruda �l�ska mog�a zosta� metropoli� wi�ksz� ani�eli Gliwice lub Bytom, ba, mog�a zosta� stolic� G�rnego �l�ska. Niestety (chocia� mo�e i lepiej) szans� t� wykorzysta�y Katowice. O wszystkim zdecydowa� wiek XIX.

Dnia 25 maja 1823 rokum�odyprzemys�owiec Karol Godula, dzia�aj�cy w Rudzie �l�skiej, wraz z Franciszkiem Aresinem – przedsi�biorc� i w�a�cicielem folwarku Miechowice, otworzyli w Miechowicach kopalni� galmanu „Maria”. Mi�dzy innymi dzi�ki tej sp�ce z Franciszkiem Aresinem, Godula stworzy� podwaliny pod przysz�e imperium finansowo-przemys�owe rodziny Schaffgotsch�w. Kopalnia „Maria” by�a r�wnie� jednym z g��wnych paciork�w bogactwa rodu Thiele-Winckler.

(Por�wnuj�c losy rodu Thiele-Winckler oraz rodu Schaffgotsch�w mo�na si� doszuka� wiele podobie�stw, ale i wiele r�nic. Symbolem ich los�w mog� by� rodowe siedziby obu familii. Pa�ac Thiele –Winckler�w w Miechowicach i pa�ac Goduli, a p�niej Schaffgotsch�w w Szombierkach w roku 1945 zosta�y najpierw spalone, a p�niej wyburzone przez tzw. wojska wyzwole�cze. Natomiast ich g��wne zamki mia�y ju� los ca�kowicie odmienny. Zamek w Mosznej – g��wne gniazdo Thiele-Winckler stoi do dzi�, zachwycaj�c swoim rozmachem i form�. Natomiast nie mniej �adny zamek w Kopicach – gniazdo rodowe g�rno�l�skiej rodziny Schaffgotsch�w zosta�o po II wojnie �wiatowej rozgrabione i zniszczone, a zw�oki Schaffgotsch�w zosta�y kilkakrotnie w zdzicza�y spos�b zbezczeszczone. Pikanterii dodaje tu fakt, i� Schaffgotschowie faszystami nigdy nie byli, a Joanna Schaffgotsch by�a Polk� wywodz�c� si� z nizin spo�ecznych – ale kto by tam wchodzi� w szczeg�y).

Franciszek Winckler sztygar, a nast�pnie pe�nomocnik Franciszka Aresina w roku 1833 o�eni� si� z wdow� po swoim chlebodawcy, czyli Mari� Aresin. Dzi�ki swym dokonaniom w roku 1840 w uznaniu zas�ug otrzyma� tytu� szlachecki. I nale�y przyzna� by�a to posta� nie mniej niezwyk�a ni� Karol Godula.

Jak podaj� historycy rozw�j wsi Katowice (w tym czasie wiele nie r�ni�cej si� od Rudy �l�skiej) rozpocz�� si� wraz z budow� berli�skiej kolei (1846 r.) wiod�cej do Mys�owic (kolej ta r�wnie� przechodzi�a przez Rud� �l�ska, a jej g��wnym or�downikiem by� Karol Godula). Jednak�e niebagatelne znaczenie dla Katowic mia�o przej�cie d�br ziemskich przez rodzin� Winckler�w. Franz Winckler przekszta�ci� okoliczne wioski w przemys�owe miasto. Realizatorem jego pomys�u by� jego przyjaciel, sztygar tarnog�rskiej kopalni - Friedrich Wilhelm Grundmann, kt�remu w 1839 r. powierzono zarz�d d�br katowickich. Posiada� on wizj�, dzi�ki kt�rej powsta�o nowoczesne miasto. Miasto, kt�remu r�wnie� pomog�a historia. Po przy��czeniu cz�ci G�rnego �l�ska do Polski, w roku 1922 sta�o si� stolic� wojew�dztwa �l�skiego. Wielcy konkurenci Bytom i Gliwice pozosta�y jedynie miastami przygranicznymi, le��cymi po stronie niemieckiej.

Wizji Wincklera zabrak�o Karolowi Goduli. A raczej zabrak�o przyjaciela, kt�ry tak� wizj� by urzeczywistni�.

Zatem Ruda �l�ska nie sta�a si� stolic� G�rnego �l�ska. Cho� istnia�a taka szansa. Sta�a si� jednak miastem, mo�e nie tak wielkim jak Katowice, ale na tyle du�ym, �eby zosta� pot�n� aglomeracj� miejsk�, z klimatem i walorami ma�ego miasta. �eby to odkry� nie trzeba ogromnej wiedzy, a tylko odrobiny �wiadomo�ci, kt�rej brakuje czasem nie tylko ludziom z zewn�trz, ale niestety do�� cz�sto i samym mieszka�com �wi�tego miasta Er.

KROK PI�TY – OGR�D
Gdyby si� przyjrze� miastu z lotu ptaka – najlepiej z kosza balonu po o�ywczej burzy, mo�na doj�� do ciekawych wniosk�w. Miasto ma budow� wybitnie policentryczn�. Z naszkicowanej perspektywy wygl�da jak miasto miast. Kwarta�y zurbanizowane zanurzone s� w po�aci las�w, ��k i p�l. Naturalne wzniesienia przechodz� w poro�ni�te rzadk� traw� ha�dy. Gdzieniegdzie wychylaj� si� ostro zarysowane kontury rzek i staw�w. Obraz dope�niaj� chaotycznie le��ce nieu�ytki poprzemys�owe, ale i uporz�dkowane tereny ogr�dk�w dzia�kowych. Nad rozci�gaj�c� si� okolic�, g�ruj� szyby g�rnicze oraz wie�e ko�cio��w. Wszystko po��czone jest delikatn� paj�czyn� linii kolejowych i dr�g. Ruda �l�ska jest miniatur� G�rnego �l�ska. Aby pozna� G�rny �l�sk mo�na nie wyje�d�a� z miasta. Klasyczny pejza� komin�w, szyb�w g�rniczych i hal przemys�owych zlewa si� z lasami i polami zasianymi zbo�em oraz centrami dzielnic ze swoj� w�asn� tradycj� historyczn�. Ka�de osiedle zwi�zane jest z kopalni� lub hut� – niejednokrotnie ju� nieistniej�c�. Pot�ga rod�w g�rno�l�skich przemys�owc�w Ballestrem�w, Donnersmarck�w, Schaffgotsch�w odcisn�a nieprzemijaj�ce pi�tno nie tylko w architekturze, ale r�wnie� i w mentalno�ci. Niekt�re przecudnej urody osiedla robotnicze zadziwiaj� jeszcze dzisiaj swoj� form� i funkcjonalno�ci�, ale s� i przyfabryczne familoki odstraszaj�ce swoj� szpetot�, przypominaj�c o faktycznych obliczach drapie�nego kapitalizmu. Pomi�dzy tym wznosz� si� kamienice, domy handlowc�w i mniejszych przedsi�biorc�w. Nadto obiekty u�yteczno�ci publicznej: szko�y, przedszkola, biblioteki, boiska sportowe, budynki administracji. Do tego dochodzi budownictwo komunistyczne z jak�e jeszcze niebrzydkimi domkami w Bykowinie (pierwsze domy wybudowane w PRL-u) oraz osiedlami, o kt�rych nic dobrego powiedzie� nie mo�na. Poza tym, �e zeszpeci�y krajobraz od Ba�tyku po Karpaty. Jedna dzielnica-miasto jest oddalona od drugiej dzielnicy-miasta jak domy w zamy�le A.Gaudiego, kiedy budowa� Park Gen�ell’a.

Ruda �l�ska le�y w centrum wybitnie zindustrializowanej czteromilionowej aglomeracji g�rno�l�skiej. I pomimo tego utrzyma�a ona charakter miasta o ludzkim wymiarze. Przestrze� urbanizacyjna nie poprzecina�a tradycyjnych wi�zi skupisk ma�omiasteczkowych. Mieszka�cy miasta mentalnie jeszcze dzisiaj �yj� w XIX wieku. Pomijaj�c niedoci�gni�cia infrastruktury i zniszczenia przemys�owe Ruda �l�ska na szcz�cie nie sta�a si� megapolis, pozosta�a miastem na ludzk� skal�. Mieszka�cy �yj�c w najwi�kszej w Polsce aglomeracji i jednej z wi�kszych w Europie, �yj� w przestrzeni, kt�r� s� w stanie obj��. Dom, podw�rko, ulica i przecznica – szko�a, ko�ci� i cmentarz. Wszystkie twarze ludzi i dom�w tak doskonale swojskie, tak doskonale proste. Jak drogowskazy pokazuj�ce gdzie jest w�asny dom, gdzie jest w�asna ojczyzna.

DWA KROKI

* * *
w moim �w. mie�cie er
domy umieraj� ze staro�ci
ale i na raka
nie pomaga ju� chemioterapia
przerzuty rozpierzch�y si�
od fundament�w po dach
przyk�adam policzek do ich
zimnych fronton�w
rozpami�tuj�c nieobecnych
wsp�lne odrabianie lekcji
z c�rk� kuczerowej
by�o tak samo dobre
jak i ko�ocz kuczerowej
pieczony co niedziel�
i �wi�to
ceg�y umieraj�cych dom�w
s� zimne
ale i ciep�e zarazem

* * *
w moim �w. mie�cie er
nie ma ju� barbarzy�c�w
opu�cili miasto pewnej nocy
wcze�niej p�
wieku gwa�c�c
siebie i wszystko dooko�a
zosta�y po nich kikuty
most�w i protezy dom�w
oraz nostalgia
w ko�cu czas przyzwyczaja
kiedy z przyjacielem spacerujemy
po chorych uliczkach
nikt o tym nie m�wi
ale s�yszymy
�e wojna si� sko�czy�a
umar�a ze staro�ci
kamienie ocala�y
mury miasta stoj�

STOLICA

* * *
Angkor, Alexandria, Athenae, 
Beijing,Berlin, Babylon, 
Calcutta, Jerusalem, Knossos, 
Konstantynopol, Roma, 
NewYork, Makkah, Machu Picchu, 
Samarkand, St.Petersburg, Teotihuacan 
Troia, Ur

tysi�cletni sen
buduje chwa��
miejsca
kt�re nazywa si� miasto
a prawdziwe miasto
zawsze rozmawia z bogiem
i zawsze zostawia �lad
ka�de miasto
jest ziemi� u�wi�con�
ale bywaj� takie
kt�re zawsze s�
od kiedy
i do kiedy pami��
wieczne miasta �wiata
zostaj� jak latarnie
i nikt nie wie
jak si� to dzieje
imperia przemijaj�
stolice �wiata s� wieczne

Stolica – g��wne miasto regionu, pa�stwa, kontynentu, �wiata. Niekt�re miasta nominalnie od kilku stuleci pe�ni� funkcj� stolicy. Inne formalnie stolic� nigdy nie by�y. Ale promieniuj� si�� o wiele wi�ksz�. Tak jak stolica Katalonii Wielka Barcelona, kt�ra ju� dawno wyla�a si� poza P�wysep Iberyjski, przy�miewaj�c swym blaskiem sto�eczne miasto Madryt.

Od kilkudziesi�ciu lat stolic� G�rnego �l�ska formalnie s� Katowice. Jednakowo� mentalnie zawsze by�y mi bli�sze Gliwice. Czaruj�ce, pe�ne tajemnicy, wielkomiejskie Gliwice. Gdyby rzecz rozpatrywa� racjonalnie, to tylko Katowice, a je�eli ju� nie one, to przynajmniej starodawny gr�d zwany Bytomiem. Ale jak zwykle kategorie racjonalne zawodz�.

W szerszej perspektywie, zawsze my�la�em, �e moj� stolic� jest kr�lewskie miasto Krak�w. Ale dzisiaj o wiele bli�sze memu sercu jest miasto, kt�re nie wiadomo kiedy si� zacz�o – hipotezy zaiste s� mityczne. Kt�re mia�o tyle imion, �e trudno spami�ta� – Vratislavia Budorgis, Wrotizlava, Vratsao, Vrauzlau, Wraczelew, Wrotizla, Frodezlau, Prezzela, Prezzla, Bressla, Breslau. Kt�re by�o zr�wnane z ziemi�. Kt�re zosta�o pozbawione swych wszystkich mieszka�c�w, a ci kt�rzy przyszli nosili w sercu inne wschody i zachody s�o�ca, a kt�rzy z niejakim zdziwieniem stali si� godnymi kontynuatorami swych przezacnych poprzednik�w. Tysi�cletni Wroc�aw stolica �l�ska.

Miasto stoj�ce na trakcie handlowym ��cz�cym wsch�d z zachodem, le��c nad jedn� z najwi�kszychrzek Europy, z chwil� przy��czenia do pa�stwa Mieszka I, rozpoczyna sw� karier�, staj�c si� powoli jednym z najwi�kszych i najwspanialszych miast w regionie.

Bogactwo miasta pod koniec XV w. by�o ogromne. �wiadczy o tym ilo�� cech�w, kt�rych liczba osi�gn�a 42. Dla por�wnania - w tym samym czasie, w sto�ecznym Krakowie by�o 25 organizacji cechowych. Opini� o bogactwie i wielko�ci miasta potwierdza W�adys�aw II Jagielo�czyk – kr�l Czech – uwa�aj�c, i� stolica �l�ska przy swoim cudownym po�o�eniu, wspania�o�ci� dom�w i znakomitych budynk�w przewy�sza stanowczo wszystkie miasta Niemiec. Dwie�cie lat p�niej Anglik Collier autor „Wielkiego historyczno, geograficzno, genealogiczno, poetyckiego s�ownika...” pisze w podobnym tonie, i� Wroc�aw jest jednym z najwspanialszych i najszlachetniejszych miast spo�r�d ca�ych Niemiec.

Przy ca�ym swym rozmachu, a� dziw, �e Wroc�aw doczeka� si� uniwersytetu dopiero w 1702 roku. By� to jednak p�niej jeden z najsilniejszych o�rodk�w naukowych w Europie. Studiowali tu m.in. wybitni przedstawiciele kultury polskiej: H. Ko��taj, J. Wybicki, J. U. Niemcewicz, J. S�owacki, F. Chopin, J. Kasprowicz.

Pozycja Wroc�awia jako jednego z najwi�kszych i najpi�kniejszych miast Niemiec nie zmienia si� a� do feralnego dnia 23 stycznia 1945 roku, kiedy to Wroc�aw zosta� og�oszony z rozkazu Hitlera twierdz�. Festung Breslau podda� si� dopiero kilka dni po upadku Berlina. Cena by�a przeogromna, kt�r� w tej szalonej wojnie zap�aci�y takie miasta jak Berlin, Drezno, Warszawa, Hiroszima...

Tysi�cletni Wroc�aw jest symbolem �l�ska. To tu wsp�tworzono miasto polskie, niemiecki, czeskie a i �ydowskie.Tu pracowali i wsp�tworzyli ludzie r�nych religii. Jeszcze dzi� w jednej z dzielnic s�siaduj� z sob� �wi�tynie czterech wyzna�: ko�ci� katolicki, cerkiew prawos�awna, zb�r ewangelicko-augsburski i synagoga. Wroc�aw unaocznia, �e dzielenie tradycji wed�ug kryterium narodowo�ci b�d� religii jest u�omna, bowiem taki podzia� nie posiada �adnych sensownych podstaw. T�umaczenie, �e praca �ydowskiego krawca jest mniej wa�na od polskiego piekarza katolika, czy niemieckiego murarza protestanta, b�d� czeskiego kucharza ateist� jest udowadnianiem, �e kolor niebieski jest gorszy od zielonego.

Stereotypy i schematy wspierane przez r�nego rodzaju ideologie, niejeden raz doprowadzi�y do tragedii miasta i indywidualnych nieszcz�� jego mieszka�c�w, ale Wroc�aw jest przyk�adem, �e mo�na wyzwoli� si� z zakl�tego kr�gu szale�stwa. Potomkowie dzisiejszych „zdobywc�w miasta”, kt�rych ojcowie z zawzi�to�ci� niszczyli �lady niemieckiej przesz�o�ci, rozbieraj�c pomniki, skuwaj�c napisy, bezczeszcz�c stare groby, z pietyzmem odnawiaj� ocala�e zabytki, odkrywaj�c i przywracaj�c dla siebie i dla nas rzeczywiste oblicze miasta.

Tysi�cletni Wroc�aw le��cy w samym centrum Europy, blisko pi�ciu stolic: Pragi, Wiednia, Bratys�awy, Berlina i Warszawy, po raz kolejny potwierdza, �e jest jedyn�, prawdziw� stolic� �l�ska.

�L�SK

* * *
moj� tradycj�
jest tajemnicza ziemia
kt�ra nazywa si� �l�sk
bo tylko tu mog� by�
prawdziwym czechem
prawdziwym �ydem
prawdziwym polakiem
prawdziwym niemcem
z wszystkimi kompleksami
wm�wionymi b�d� urojonymi
z poczuciem winy
ale i pychy
ze zmarszczkami m�dro�ci
tu jestem u siebie
a i gdziekolwiek b�d�
te� b�d� u siebie
bo �wi�ta g�ra �l�a
jest jak piramida
zmie�ci si� pod powiekami
czyjekolwiek kroki tu przyjd�
i gdziekolwiek kroki moje wyjd�
i dlatego wiem �e nic z�ego
nie mo�e si� sta�

Prze�led�my kr�tko historie sporu pochodzenia nazwy „�l�sk”.

Jednym z pogl�d�w jest koncepcja wi���ca pochodzenie nazwy regionu od nazwy rzeki. W dokumentach �redniowiecznych u�ywa si� wy��cznie zlatynizowanej postaci nazwy rzeki: Slesia, Zlesia, potem Silesia. Jeszcze Szymon Starowolski w 1625 r. przytoczy� nazw� �l�zanin. W tradycji miejscowej przetrwa�a a� do renesansu �wiadomo�� o ��czno�ci etymologicznej �l�an z rzek� �l꿱, dop�ywem Odry pod Wroc�awiem (K. Celtes, B. Stenus). Ten w�a�nie trop podj�� Jerzy Samuel Bandtkie (1821), cytuj�c nazw� rzeki Zlensa = �l�za (zapis z 1202 r.). Jednakowo� I. Imsieg (1830) zasugerowawszy si� rzekomo germa�skimi Silingami Ptolemeusza (II w. n.e.) sta� si� tw�rc� powszechnej opinii pochodzenia nazwy �l�ska od germa�skich Siling�w (P. Szafarzyk, L. Niederle, F. Miklosich, A. Br�ckner, J. Rozwadowski). Aleksander Br�ckner napisa� w swoim S�owniku etymologicznym j�zyka polskiego (Krak�w 1927), �e nazwa �l�sk pochodzi “od szczepu niemieckiego Siling�w, co st�d na pocz�tku V wieku wyruszy� za Wandalami na Po�udnie” (s. 530). Dopiero M. Rudnicki, a zw�aszcza W. Semkowicz, zerwali z koncepcj� silingowsk�, germanistyczn�, podaj�c terminy zapomniane i nie notowane w s�ownikach, a utworzone od podstawy pras�owia�skiej *sl�g- (�l�ga, �l�ganina, ze�l�y�, prze�l�g�y). Zatem S�ownik staro�ytno�ci s�owia�skich (t. V, Wroc�aw 1975) m�wi, �e �l�sko, �l�sko (rodzaj nijaki) pochodzi od sl�g-?sko. Pras�owia�skie *sl�g- znaczy�o ‘wilgotny, mokry’. Formy m�skie �l�sk albo Szl�sk (niem. Schlesien) pojawi�y si� w XVIII w. Omawiaj�c nazwy �l�a i �l�anie, m�wi s�ownik, �e to model powszechny, patrz Wis�a: Wi�lanie, B�br: Bobrzanie. C�.

Przedstawiony wyw�d sugeruje, �e by� mo�e nie chodzi�o o ustalenie prawdy naukowej, tylko o pokazanie, �e s�owia�skie jest lepsze od germa�skiego z jednej strony lub �e germa�skie jest lepsze od s�owia�skiego z drugiej.

Nie dotyczy to tylko sporu o nazw�, ale o ca�� spu�cizn� i dorobek cywilizacyjny �l�ska. Ka�dy chwali siebie. Przypomina to przechwa�ki z przedszkola, kiedy ch�opcy konkuruj� ze sob� w zawodach, kt�ry powie wi�ksz� liczb�.

Wszystko wskazuje jednak, i� nazw� sw� �l�sk wzi�� od nazwy rzeki, a ta od g�ry (b�d� odwrotnie). Legendarna g�ra �l�a zwana Sob�tk� czyli z �aciny Mons Sabothicus, b�d�Mons Zobtensia bywa�a zwana r�wnie� Mons Silentii lub Silensis. I bior�c pod uwag� odwieczny sp�r polsko – niemiecki, czy id�c dalej germa�sko – s�owia�ski G�ra Milczenia jest chyba najszcz�liwsz� nazw�, najszcz�liwszym rozwi�zaniem problemu.

�l�sk, Schlesien, Slezsko, Silesia. Ziemia we w�adania polskim, czeskim, w�gierskim, austriackim i pruskim (nie si�gajmy ju� do Pa�stwa Wielkomorawskiego, dzi�ki kt�remu przecie� wcze�niej ni� na pozosta�e wsp�czesne ziemie polskie zaw�drowa�o chrze�cija�stwo). Z jednej strony kraina pogranicza, z drugiej kraina �rodka. I wszystko jest prawd�.

�l�sk ojczysta ziemia czterech �wi�tych, na czele z patronk� tej ziemi Niemk�, �on� Piasta �wi�t� Jadwig�. �l�sk ziemia rodzinna s�ynnego matematyka, fizyka i filozofa Witelona, goszcz�ca pod koniec �ycia jednego z najs�ynniejszych astronom�w Johanesa Keplera. Wiek baroku zaowocowa� wieloma literatami rangi europejskiej na czele z Angelusem Silesiusem. Nie wspominaj�c o prze�wietnym przedstawicielu romantyzmu niemieckiego Josephie von Eichendorffie. A zupe�nym ewenementem na skal� �wiatow� jest to, i� �l�sk to ziemia rodzinna jedenastu noblist�w, kt�ry najbardziej znanym jest – nie umniejszaj�c zas�ug pozosta�ej dziesi�tki – rodowity wroc�awianin Max Born.

Z pozoru �l�sk nie jest jeden. Ka�dy jego fragmencik mo�na jeszcze podzieli� na mniejszy - wybitnie inny od s�siaduj�cego, r�ni�c si� prawie we wszystkich p�aszczyznach. Mamy �l�sk g�rny i dolny, czarny i zielony, polski i czeski. S�ycha� tu mow� polsk� ostr� i toporn�, ale i t� z przy�piewem wschodnim. S�ycha� i niemieck�, a r�wnie� i czesk�. Ludzie z tradycj� wybitnie wschodnioeuropejsk�, ale przede wszystkim zachodnioeuropejsk�. Jednak �l�sk zawsze taki by�. Z jednej strony piastowski (w domy�le polski), gdzie niekt�rzy ksi���ta opr�cz �aciny znali tylko niemiecki, a w bitwie pod Grunwaldem stali po stronie Wielkiego Mistrza, z drugiej strony germa�ski (w domy�le niemiecki), gdzie niekt�ra szlachta, chlubi�c si� tym, dostawa�a tytu� szlachecki od kr�la polskiego b�d� czeskiego. Z jednej strony biedny i �upiony ze wszystkich si�, a z drugiej bogaty i dostatni dla wszystkich jego mieszka�c�w. �l�sk niemy �wiadek pogromu ludzi w imi� dziwnych, szalonych idei i jeszcze bardziej podejrzanych porozumie�, ojczyzna wyp�dzonych oraz ojczyzna ok�amanych i zdradzonych. Ale i przez wieki go�cinny dom pielgrzym�w z najdziwniejszych region�w �wiata. Jedno�� �l�ska tworzona jest przez jego r�norodno��. „�l�sk wydaje mi si� krain� najbardziej otwart�, najlepiej znan�, najbli�sz� moim wyobra�eniom o tym, co po prostu jest takie, jakie by� powinno” – napisa� swego czasu warszawiak z krwi i ko�ci Andrzej Szczypiorski i jest to jedna z trafniejszych my�li opisuj�cych urok i magi� tego miejsca na ziemi.

I chyba �le si� sta�o, kiedy podczas ostatniej reformy administracyjnej Polski podzielono �l�sk na trzy wojew�dztwa: dolno�l�skie ze stolic� we Wroc�awiu, opolskie ze stolic� w Opolu i �l�skie ze stolic� w Katowicach. �le dla Polski, kt�ra nie wykorzysta�a szansy na podzia� na cztery lub pi�� silnych region�w, tworz�c szesna�cie nie do ko�ca zrozumia�ych wojew�dztw. Ale jeszcze gorzej dla �l�ska, poniewa� w �wiadomo�ci nowych pokole� �l�sk mo�e by� kojarzony (a ju� tak si� dzieje) tylko z wojew�dztwem �l�skim, kt�re terytorialnie jest bardzo ma�e i le�y na wschodnich rubie�ach regionu i obejmuje jedynie fragment G�rnego �l�ska. Z drugiej strony, patrz�c z perspektywy historii �l�ska, jest to tylko drobne zawirowanie, sprawa o kt�r� nie warto kruszy� kopii. Dodaje ona jedynie kolorytu wsp�czesnym dziejom tego regionu.

...

Krystian Ga�uszka




« zur�ck zur Rubrik Publikacje

[ AKTUELL ]  [ POLITIK ]  [ HISTORIA ]  [ Z ARCHIWUM ]  [ KULTUR ]  [ PUBLIKACJE ]  [ MINIATURY ]  [ VITA ]
[ REAKCJE ]  [ DEBATA ]  [ Z FORUM ]  [ INFORMACJE ]  [ INDEX ]  [ FORMAT-A4 ]  [ ARCHIV-2002 ]  [ SUCHEN ]